Wywiady

Poniżej prezentujemy serię wywiadów z naukowcami, laureatami grantów, ekspertami oceniającymi wnioski o granty oraz przedstawicielami instytucji, dysponującymi funduszami na naukę.

 

WYWIAD 1: Agata Mendrek, Malwina Jabczuga-Gębalska z NCN

WYWIAD 2: Agnieszka Łuszczak z Katedry Struktury Materii (Instytut Fizyki) Politechniki Krakowskiej

 


WYWIAD 1. Program POLONEZ Narodowego Centrum Nauki

10.01.2017 r. NCN, ul. Królewska 57

 

Agata Mendrek – NCN, specjalista ds. współpracy międzynarodowej. Całościowo opiekuje się programem Polonez

Malwina Jabczuga-Gębalska – NCN, starszy specjalista ds. współpracy międzynarodowej. Współautorka wniosku o grant  Polonez. Zajmuje się programami wielostronnymi, współfinansowanymi z budżetu Komisji Europejskiej

 

 

Program Polonez jest grantem przyznanym i współfinansowanym przez Komisję Europejską w ramach programu Horyzont 2020. Jak zrodził się pomysł na aplikowanie w konkursie H2020 Marie Skłodowska-Curie Actions „COFUND”, przecież NCN posiada własne środki krajowe przeznaczone do finansowania projektów naukowców?

Malwina Jabczuga-Gębalska [MJG]: Pomysł pojawił się w 2013 roku dzięki Regionalnemu Punktowi Kontaktowemu ds. Programów Badawczych Unii Europejskiej w Krakowie oraz Krajowemu Punktowi Kontaktowemu. Pani Justyna Woźniakowska, były zastępca dyrektora NCN, po wstępnych rozmowach z pracownikami RPK i KPK przedstawiła nam w biurze taką możliwość i powiedziała, że powinniśmy aplikować. Podjęliśmy decyzje, że piszemy wniosek. I tak się zaczęło.

 

Spełniali Państwo kryteria w tym konkursie?

MJG: Tak. Wnioskodawcą mogła być agencja finansująca badania naukowe, instytut badawczy albo uczelnia. Pierwszy wniosek napisaliśmy w 2013 r. Projekt nazwaliśmy Crescendo. Bardzo pomógł nam wtedy KPK, wniosek konsultowaliśmy na bieżąco z p. A. Wiśniewską i B. Hryniszyn. Wtedy jednak nie dostaliśmy finansowania. Zaraz potem napisaliśmy kolejną aplikację, ucząc się na poprzednich błędach, których nie do końca byliśmy świadomi.

 

Dużo punktów zabrakło do pełnego sukcesu?
MJG:
Właśnie nie dużo. Byliśmy pierwsi na liście rezerwowej.

 

Czyli już wtedy była realna szansa na uzyskanie grantu?

MJG: Tak. Program od początku był przemyślany. Wyciągnęliśmy konstruktywne wnioski z oceny, dokonanej przez ekspertów Komisji Europejskiej. To co nam się wydawało zaletą w oczach ekspertów było wadą i odwrotnie.

 

To może pokrótce przedstawi Pani ewaluację pierwszego wniosku?

MJG: Zacznę od negatywnych opinii. Główny zarzut ze strony KE to to, że we wniosku nie było zaplanowanych odpowiednich działań ze strony NCN, dotyczących kształcenia umiejętności innych poza prowadzeniem badań, czyli tzw. transferable skills, umiejętności miękkich. Dla KE było to niezwykle istotne. Większą świadomość tego coraz częściej mają też polscy naukowcy. W naszym pierwszym wniosku przekierowaliśmy to zadanie na stronę uczelni, że to ta ostatnia będzie organizować tego rodzaju szkolenia. W drugim wniosku Polonez opracowaliśmy cały nowy program szkoleniowy, który sami organizujemy jako NCN.

Drugi zarzut był taki, że mieliśmy tak naprawdę dwa równoległe konkursy na innych zasadach, dla różnych grup naukowców. Pierwszą grupę stanowili doświadczeni naukowcy (experienced reserchers) 2-12 lat po doktoracie, natomiast drugą - senior researchers - 5 lat po doktoracie. Więc te dwie grupy się zazębiały i to było niejasne dla ewaluatorów. Dlaczego mamy dwa konkursy, które się pokrywają?!

I wreszcie trzeci zarzut: przyjęcie 60 naukowców na staże zostało uznane za zbyt małą liczbę w odniesieniu to tak dużej organizacji, jaką jest NCN. Taką liczbę wtedy przewidywaliśmy i to na krótsze pobyty.

 

Więc za mała skala przedsięwzięcia jak na Waszą organizację?

MJG: Tak. Dlatego zwiększyliśmy liczbę naukowców do 90 osób na dłuższe pobyty.

 

Czyli po niepowodzeniu za pierwszym razem, składają Państwo kolejną aplikację?

MJG: W 2014 roku składamy aplikację w konkursie MSCA Cofund, w marcu 2015 roku zostają ogłoszone wyniki, podpisujemy Grant Agreement i uruchamiamy pierwszy nabór wniosków do 15.09.2015 roku.

 

Za drugim razem odnoszą Państwo sukces, dostajecie grant, możecie zatrudnić dodatkowe osoby.

MJG: Tak, dostaliśmy w sumie 600 000 € ryczałtowo na administrację.

 

Jak wyglądał pierwszy nabór. Czy od razu program był popularny?

Agata Mędrek [AM]: Pierwszy nabór trwał od 15.09.2015 do 15.12.2015.

MJG: Nie tylko program Polonez 1, ale cały konkurs był bardzo szeroko promowany. Dlatego od początku mięliśmy duże zainteresowanie, które przerosło nasze oczekiwania.

AM: W trakcie pierwszego naboru uczestniczyliśmy m.in. w konferencji Science: Polish Perspectives. To jest taka specjalna konferencja dla Polaków, którzy studiują i pracują za granicą, głównie w Wielkiej Brytanii.

AM: Polonez był też promowany przez ambasadę Polską w Stanach Zjednoczonych na konferencji Destination Europe. Ogólnie była to szeroka zakrojona akcja przy wykorzystaniu wielu kanałów promocyjnych. Wykorzystywaliśmy również pomoc ze strony ambasad, agencje zagraniczne i innych. Dzięki temu udało się dotrzeć do ogromnej liczby osób z przeróżnych krajów, nie tylko z Europy, nie tylko do Polaków chcących powrócić do Polski.

 

Właśnie. Czy spodziewali się Państwo w głównej mierze aplikacji Polaków mieszkających i pracujących za granicą, którzy chcą wrócić do kraju czy w samym zamyśle chodziło o umiędzynaradawianie polskiej nauki?

AM: Polonez jest tak naprawdę programem dla wszystkich osób, które spełniają kryteria i warunki formalne, narodowość nie ma znaczenia. Aplikacje były składane w języku angielskim – więc konkurs był otwarty dla wszystkich osób, które chcą przyjechać, albo powrócić do Polski.

Na podstawie statystyk z pierwszych dwóch konkursów możemy powiedzieć (o trzecim jeszcze nic nie możemy powiedzieć, bo jesteśmy w trakcie jego oceny), że oba konkursy były bardzo popularne, w „1” mieliśmy ponad 450 wniosków (finansowanych jest 49), w „2” było troszeczkę mniej – ponad 300 wniosków (finansowanych jest też mniej, bo 26). Ogółem wskaźnik sukcesu wyniósł 8-10%. Co do Polaków którzy otrzymali finansowanie, z 75 laureatów w Polonezie mamy aż 36 Polaków, z czego 19 osób powracających do Polski.

Jest dużo obcokrajowców, z krajów europejskich (Wlk. Brytania, Włochy, Francja, Finlandia), ale nie tylko z Europy (było kilka aplikacji ze Stanów Zjednoczonych, mamy laureata z Japonii, Wenezueli, Pakistanu, Indii).

MJG: Było duże zainteresowanie z Ukrainy, ale niestety dorobki naukowe kandydatów, sąsiadów zza wschodniej granicy, nie były wystarczająco dobre. Wydaje mi się, że te osoby powinny się najpierw starać o stypendia międzynarodowe, a później myśleć o samodzielnych grantach. Na tym etapie ich aplikacje o granty nie były wystarczająco dojrzałe.

 

Czyli sugeruje Pani, że tacy naukowcy powinni rozwijać karierę, zaczynając od szczebla niżej, np. od stypendiów indywidualnych?

MJG: To pokazuje, że są osoby, którym nie powiodło się w pierwszym czy drugim konkursie, ale są nadal zdeterminowane i coś je do ciągnie do Polski.

 

Do trzeciej edycji zdążyli uzupełnić swoje osiągnięcia?

MJG: Tak, mają komentarze ekspertów, recenzentów. Mają możliwość uzupełnienia swoich aplikacji o te właśnie recenzje, poprawienia. Były to też osoby które nie miały wystarczającej liczby publikacji. Te osoby, które znów startują mają już te publikacje i mają dzięki temu większe szanse. Są zdeterminowane.

 

Proszę o podsumowanie dotychczasowych edycji. Czy będzie konkurs Polonez numer 4?

AM: Wszystkie 3 edycje będziemy w stanie podsumować latem 2017 roku (czerwiec – lipiec). Cały program Polonez, na który otrzymaliśmy dofinansowanie ze środków Komisji Europejskiej, zakładał 3 edycje.

W 2016 roku nie składaliśmy jako NCN wniosku do konkursu H2020 MSCA COFUND, ale nie wykluczone, że zrobimy to w 2017 roku. Pokaże to dopiero ewaluacja całego programu.

 

Dopiero 26 września 2017 r. mija termin nadsyłania wniosków do MSCA COFUND. Jest jeszcze trochę czasu…

AM: Zgadza się. Po tych dwóch zakończonych naborach widzimy, że program jest bardzo popularny, bo mamy 75 laureatów (założyliśmy we wniosku w 3 edycjach 90 osób), natomiast w Polonezie 3 spodziewamy się, że będziemy finansować więcej niż te pozostałe 15 miejsc. Wszystkie zwycięskie aplikacje ponad tę założoną liczbę 90 będą prawdopodobnie w całości ze środków NCN, także wynagrodzenia. Oczywiście Rada nie podjęła jeszcze decyzji. Być może finansowanych będzie więcej projektów niż zakładaliśmy.

 

Mamy następującą perspektywę: obcokrajowcy chcą przyjeżdżać na badania do Polski, polscy naukowcy chcą wracać do kraju. Pytanie czy mają dokąd? Jak wygląda popularność programu Polonez z punktu widzenia instytucji przyjmujących (jednostek goszczących)?

AM: Na pewno naukowcy mają dokąd przyjeżdżać. Najbardziej popularne są uniwersytety: Uniwersytet Warszawski (ok.15 laureatów), Uniwersytet Jagielloński (ok. 10), Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu (ok. 5). Mamy wśród laureatów wielu Polaków. W listopadzie 2016 r. podczas wspomnianej konferencji Science: Polish Perspectives spotkałam Polaka, jednego z naszych laureatów, i zapytałam go, dlaczego chciał wrócić do Polski. Pytałam go o powody, bo jest to człowiek, który zrobił ogromną karierę za granicą, jest świetnym naukowcem, prawie 10 lat poza Polską. On odpowiedział, że między innymi dlatego, że w Polsce są znakomite jednostki, świetnie wyposażone laboratoria, jest dostęp do doskonałej aparatury, której nie ma za granicą.

 

Niespodziewana odpowiedź!

AM: Tak, niespodziewana odpowiedź. To pokazuje że jednak polskie jednostki są dobrze wyposażone, mają dobre laboratoria. Dodatkowa zaleta dla samego naukowca to to, że może realizować projekt własnego autorstwa, od A do Z zaplanowany przez niego. I to jest kolejny powód powrotu do Polski.

 

Co trzeba zrobić żeby być jednostką goszczącą w programie Polonez, jakie kryteria należy spełniać?

AM: Przed złożeniem aplikacji musi nastąpić kontakt wnioskodawcy i instytucji. Wniosek jest składany przez osobę fizyczną, ale są tam też sekcje dotyczące jednostki. Jednym z kryteriów jest też posiadanie partnera naukowego w tej jednostce, czyli mentora, osoby wspierającej laureata w jego nowym środowisku naukowym jednostki, mogącej współprowadzić badania z wnioskodawcą.

Natomiast my mieliśmy też sporo wnioskodawców, którzy nie mieli kontaktów z polskimi jednostkami, a chcieli nawiązać współpracę. Dlatego też przygotowaliśmy narzędzie match-making „Partner Search Tool”, dzięki któremu można było nawiązać współpracę na linii wnioskodawca z jednostką, i na odwrót. Nie mam teraz niestety statystyk co do laureatów, natomiast wydaje mi się, że mamy przynajmniej jednego laureata, który w ten sposób nawiązał współpracę z jednostką goszczącą.

Orientacyjnie w „Partner Search Tool” zarejestrowało się kilkadziesiąt osób, w tym momencie nie mam dokładnej liczby.

 

Jest też dostępnych w Internecie kilka podobnych narzędzi. Tak samo funkcjonują maile z ofertami instytucji goszczących przesyłane przez KPK czy inne RPKi. Dostajemy je stosunkowo często i staramy upubliczniać. W portalu EURAXESS udostępniono niedawno nową funkcję HOSTING OFFERS: https://www.euraxess.pl/pl/poland/news/nowa-opcja-na-portalu-hosting-offers

https://euraxess.ec.europa.eu/jobs/hosting/search.

AM: Także za pośrednictwem europejskiego portalu EURAXESS sporo naukowców do nas dotarło. Tam ogłaszaliśmy każdy nabór do programu Polonez.

Rozmawiałam z pracownikami FNP, organizatorem programu Homing. W pierwszym naborze mieli 50 wniosków, w drugim – jeszcze mniej, głównie byli to sami Polacy. Z koordynatorką z FNP zastanawiałyśmy się, czemu program Polonez był tak popularny a program Homing mniej. Mimo tego, że warunki finansowe były bardzo zbliżone.

MJG: To mogło zniechęcać - oni mają inteligentne specjalizacje, my - wszystkie dziedziny badań podstawowych.

AM: W polonezie 3 panele, w MSCA – 7. Eksperci oceniający wnioski w programie Polonez stwierdzili, że były to bardzo dobre wnioski, że miałyby nawet szansę na zdobycie grantów European Research Council (ERC). Takie było założenie naszej Rady, żeby w konkursie Polonez laureatami byli autorzy, którzy dzięki realizacji Poloneza będą mieli większe szanse na zdobycie grantu ERC po zakończeniu Poloneza.

 

Założenia programu Polonez są częściowo zbieżne z regulaminem stypendiów MSCA. Czy nie obawiają się Państwo jako pomysłodawcy i organizatorzy, że program Polonez będzie „odławiał” wybitne jednostki – naukowców którzy będą się ubiegali o rodzimy grant przy mniejszej konkurencji?

AM: Wnioski wskazywały, że o grant ubiegało się sporo osób bardzo obrotnych, które jednocześnie aplikowały do Poloneza i o inne granty europejskiej m.in. MSCA.

Oczywiście jednoczesna realizacja dwóch grantów nie jest możliwa. Pamiętam że mieliśmy dwie osoby które równocześnie ubiegały się o dwa granty i akurat zrezygnowały z innych na rzecz realizacji projektu w Polonezie.

Na pewno wśród naszych laureatów mamy wielu wybitnych naukowców, którzy zapewne będą aplikować dalej o granty europejskie.

Wydaje mi się że warunki finansowe Poloneza są atrakcyjne, nawet w porównaniu z innymi możliwościami. Do tego można realizować program autorski.

 

Czy sądzą Państwo, że po zakończeniu programu Polonez, założenia programu przerodzą się w stałą tendencję, tzn. naukowcy z zagranicy będą przyjeżdżać do Polski, by realizować własne projekty?

AM: Program jest popularny i pokazuje że Polacy chcą wracać. Przyszłość pokaże czy będziemy aplikować do MSCA po kolejnego Poloneza, czy nasza Rada zadecyduje czy będzie to konkurs polski ale otwarty dla naukowców z zagranicy? Mamy już konkursy, które są otwarte również dla obcokrajowców, mamy np. Etiudę, Sonatę.

MJG: Problemem jest zewnętrzny system do aplikowania, który wykorzystujemy. Jest on nie cały po angielsku, do tego już trochę przystarzy. Każda próba implementacji nowego programu wiąże się z czasochłonnymi problemami, tłumaczeniem komunikatów i procedur.  Do NCNu aplikuje się po angielsku we wszystkich konkursach, natomiast w kilku miejscach aplikacji pojawiają się komunikaty po polski, a w jednym miejscu wymagany jest skrócony opis w j. polskim. Więc obcokrajowiec może aplikować, ale często musi liczyć na pomoc kogoś dobrej woli, władającego j. polskim.

Mam nadzieję, że ten system docelowo będzie kiedyś cały w j. angielskim. Wtedy program Polonez będzie dużo łatwiejszy do przeprowadzenia.

 

Czy były uwagi krytyczne ze środowiska naukowego?

AM: Dochodziły do nas negatywne opinie z polskiego środowiska naukowego, przede wszystkim dotyczące olbrzymich dysproporcji w wynagrodzeniach naukowców, pracujących na etatach i grantobiorcach. W Polonezie oferujemy bardzo wysokie wynagrodzenie plus dodatki, fundusze na badania, współczynnik alokacyjny, oferujemy umowę o pracę, pokrywamy koszty pracownika i pracodawcy. Dodatkowo w ramach Poloneza pokrywamy koszty wizyty studyjnej laureata w innej jednostce. To też było krytykowane, że te koszty należy przeznaczyć na wizytę studyjną a nie do dyspozycji jednostki.

Jednostki już przy 3. edycji przyzwyczaiły się do warunków przez nas oferowanych. Znają już dobrze kryteria.

 

Muszą też po prostu szukać korzyści dla siebie, zanim zdecydują się na bycie host institution.

AM: Tak, warto nadmienić, że jednostki otrzymują 20% kosztów pośrednich z bardzo dużego grantu. Otrzymują też zdolnego pracownika, który działa pod szyldem danej uczelni czy jednostki.

MJG: Internacjonalizacja uczelni jest priorytetem w Polsce. Słyszeliśmy że na uczelniach obcokrajowcy są zaniedbywani. Traktowanie obcokrajowców w Polsce w ogóle pozostawia wiele do życzenia. W NCN staraliśmy, żeby w programie Polonez była zatrudniona osoba, opiekująca się obcokrajowcami, beneficjentami programu.

AM: Ceniliśmy sobie pomoc konsultantów EURAXESS w kwestiach takich jak legalizacja pobytu.

MJG: Dziękujemy za współpracę z KPK, szczególnie p. Annie Wiśniewskiej, p.Bognie Hryniszyn. Pomógł nam również jeden Pan, który konsultował nasz wniosek, a nawet udostępnił nam swój zwycięski projekt  MSCA COFUND.


Z Malwiną Jabczugą-Gębalską i Agatą Mendrek rozmawiali: Dawid Gacek i Magdalena Wójtowicz z RPK Kraków.

 


 

WYWIAD 2

 

 

 

Dr Agnieszka Łuszczak
Katedra Struktury Materii, Instytut Fizyki, Wydział Fizyki, Matematyki i Informatyki Politechniki Krakowskiej

Zajmuje się fizyką wysokich energii a dokładniej fizyką cząstek elementarnych. W 2010 roku obroniła doktorat w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN. Od 2011 roku pracuje w Instytucie Fizyki PK. Jest stypendystką prestiżowego programu DAAD (Deutscher Akademischer Austauschdienst) oraz laureatką programu Mobilność Plus MNiSW dla młodych naukowców. W swoim dorobku ma kilkadziesiąt artykułów, których jest autorką i współautorką, opublikowanych w wysoko cenionych czasopismach.

Marlena Marek: Сzym dla Pani jest fizyka?

Agnieszka Łuszczak: Fizyka jest dla mnie zagadką i wyzwaniem, a to właśnie wyzwania pozwalają nam najbardziej odkryć siebie. Zacytuję tu moje ulubione słowa Alberta Einsteina: „Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”

MM: Zajmuje się Pani fizyką wysokich energii, jakie korzyści z tych badań ma przeciętny człowiek?

AŁ: Przyznam szczerze, że często spotykam się z takim pytaniem ze strony rodziny czy też znajomych, niebędących fizykami. Oczywiście głównym celem fizyki wysokich energii są badania podstawowe i poszukiwanie nowych cząstek oraz badanie oddziaływań między nimi, by lepiej poznać otaczający nas makro- i mikroświat.

Tego typu badania wymagają jednak specjalnej infrastruktury badawczej, którą posiadają największe ośrodki badawcze, takie jak CERN pod Genewą w Szwajcarii. Technologie rozwinięte w CERNie na potrzeby fizyki cząstek i eksperymentu Large Hadron Collider (LHC) są wykorzystywane przez każdego z nas w bezpośredni lub pośredni sposób. Dały one między innymi początek sieci informacyjnej „www” czyli World Wide Web, która została wymyślona przez naukowców z CERNu, (pierwsza strona internetowa świata to: „info.cern.ch“). Pierwotnym założeniem tej sieci było umożliwienie współpracownikom w odległych miejscach dzielenia się swoimi pomysłami oraz zgłębianie wszystkich aspektów wspólnego projektu. Dziś funkcjonowanie bez Internetu, każdemu z nas wydaje się niemożliwe.

Oprócz stron www to właśnie w CERNie rozwinęła się szeroko pojęta informatyka i powstały m.in.: programy symulacyjne, systemy kontrolne, czy obliczenia równoległe.

Ponadto zarówno akceleratory jak i detektory wymyślone na potrzeby badania procesów fizycznych mają obecnie zastosowanie w wielu dziedzinach nauki i gospodarki. Akceleratory są wykorzystywane np. w produkcji nowych materiałów, sterylizacji pożywienia i narzędzi, terapii raka, jako źródło promieniowania gamma i neutronów do badań biologicznych i strukturalnych a w przyszłości również do spalania odpadów jądrowych i generacji energii w bezpiecznych siłowniach jądrowych. Detektory, natomiast, wykorzystywane są między innymi do obrazowania medycznego, czujników, testów i badań a także prześwietleń. Technologie rozwinięte w CERNie to również nadprzewodnictwo, światłowody, obrazowanie rezonansem jądrowym, kriogenika i elektroinżynieria.

Tak więc rozwiązania i wynalazki, dzięki którym następuje postęp technologiczny na świecie,
w bardzo istotny sposób są związane z badaniami podstawowymi prowadzonymi w CERNie.
Aby zapewnić dalszy rozwój wynalazków i postęp muszą się więc rozwijać tego typu badania.

MM: Ma Pani na swoim koncie dwa granty stypendialne. Co skłoniło Panią do sięgnięcia po nie?

AŁ: Kiedy pisałam doktorat zawsze chciałam wyjechać do ośrodka badawczego DESY (Deutsches Electron Synchritron) w Hamburgu, gdzie po raz pierwszy przeprowadzono eksperyment zderzenia elektronu z protonem. Do tego ośrodka na jedno oferowane miejsce pracy zwykle kandyduje wiele osób z całego świata. W 2009 roku byłam na konferencji w Madrycie, gdzie poznałam profesora Henri Kowalskiego z DESY, obecnie mojego mentora. On powiedział mi takie zdanie: „Czasami coś jest prostsze niż się myśli”. I tak było. Po doktoracie napisałam maila, że jestem zainteresowana stażem w DESY i udało się. W 2010 roku pojechałam tam pierwszy raz na staż po doktoracie, który znalazł mi właśnie prof. H. Kowalski i od tego zaczęła się moja droga naukowa. W DESY nawiązałam współpracę z grupą badawczą xFitter zajmującą się tą samą tematyką, co ja, a dokładniej badaniem partonowych funkcji struktury w protonie w powiązaniu z najnowszymi danymi z eksperymentów HERA oraz LHC. W kolejnych latach kilka razy wyjeżdżałam tam na krótkie pobyty 1-2 miesięczne na zaproszenie tej grupy badawczej.

Następnym etapem mojej współpracy z DESY był mój pierwszy trzymiesięczny grant stypendialny DAAD, który otrzymałam w 2015 roku. Jest to stypendium niemieckie, przyznawane nauczycielom akademickim i pracownikom naukowym. Była to naturalna konsekwencja podjętej uprzednio współpracy z badaczami z DESY.

Od lutego bieżącego roku, natomiast, realizuję w ośrodku DESY dwuletni program w ramach stypendium Mobilność Plus z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Są to środki na finansowanie pobytów w zagranicznych ośrodkach naukowo-badawczych w celu uczestnictwa
w badaniach naukowych lub pracach rozwojowych. Żeby móc starać się o to stypendium należy mieć mniej niż 35 lat i napisać dobry projekt, w porozumieniu z zagraniczną jednostką naukową, która chętnie wystosuje dla nas zaproszenie do współpracy. Bardzo istotne jest znalezienie opiekuna, który pomoże nam w realizacji projektu badawczego.

 

MM: Czy mobilność międzynarodowa jest istotna w Pani pracy badawczo-naukowej?

AŁ: Jak już wspomniałam, zajmuję się fizyką cząstek elementarnych, a konkretnie prowadzę badania poświęcone dokładnemu opisowi struktury protonu oraz jądra. Im bardziej szczegółowo znamy strukturę tych cząstek, tym dokładniej możemy scharakteryzować to, co otrzymamy w wyniku ich zderzeń i tym lepiej poznamy efekt końcowy, którym może być np. produkcja nowych cząstek. Do zbadania takiego procesu potrzebne są największe akceleratory i detektory, znajdujące się w największych ośrodkach badawczych, jak CERN pod Genewą czy DESY w Hamburgu. Dzięki programom stażowym i stypendialnym miałam możliwość pracy na najnowocześniejszym, bardzo zaawansowanym oprogramowaniu komputerowym i realizacji badań we współpracy z najlepszymi naukowcami w mojej dziedzinie w tych międzynarodowych ośrodkach przy użyciu nowatorskich metod.


MM: Jak ocenia Pani program grantowy Mobilność Plus?

AŁ: Wsparcie MNiSW udzielane jest we wszystkich dziedzinach nauki. Finansowanie tego stypendium jest bardzo dobre. W moim przypadku, z uwagi na tematykę, którą się zajmuję oraz wcześniej nawiązaną współpracę z DESY, program ten w bardzo istotny sposób przyczyni się do rozwoju mojej dalszej kariery naukowej. Na tym etapie bowiem wszyscy moi współpracownicy pracują właśnie w ośrodku DESY i zdecydowanie łatwiej jest współpracować, będąc na miejscu, niż zdalnie z Krakowa, gdzie bywam też ze względu na inne obowiązki dydaktyczne.

MM: Jakie może Pani podać rady dla koleżanek i kolegów, którzy chcieliby skorzystać z programów stypendialnych?

AŁ: Myślę, że najważniejsze to próbować i pisać wnioski stypendialne. W moim przypadku, było tak, że wcześniej nie udało mi się uzyskać grantu z NCN, na którym bardzo mi zależało, ale to mnie nie zniechęciło i napisałam kolejne aplikacje - DAAD i Mobilność Plus, dzięki którym realizuję obecny projekt naukowy. Po prostu nie należy się poddawać i trzeba w siebie wierzyć. W przełomowych decyzjach pomaga mi zawsze motto mojego bloga pt. “Particles of Inspirations”: „Jeśli wierzysz, że ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywistości Ci się uda. To władza umysłu nad ciałem” V.Wolfe.

MM: Co jest Pani receptą na osiąganie zamierzonych celów i sukcesów?

AŁ: Uważam, że bez względu na dziedzinę, którą się zajmujemy, jeśli naprawdę lubimy to, co robimy i praca jest naszą pasją, to zawsze odniesiemy sukces, choć czasem trzeba trochę poczekać a często nawet ponieść porażkę. Uważam, że niepowodzenia bardziej niż sukcesy kształtują nasz charakter, oczywiście pod warunkiem, że potrafimy się na nich uczyć. Nie bez znaczenia są też ludzie, których spotkamy na swojej drodze. Ja miałam to szczęście, że właściwie od początku swojej drogi naukowej trafiałam na ludzi, którzy nie tylko wiele mnie nauczyli, ale również wspierali i dopingowali. Tu chciałabym wspomnieć prof. K. Golca-Biernata, promotora mojej pracy doktorskiej, prof. T. Lesiaka, prof. W. Wójcika, dr M. Duraj oraz prof. H. Kowalskiego, który nauczył mnie jednej bardzo cennej rzeczy, że „nie należy bać się pytać“. To niezwykle przydatne, zwłaszcza jeśli pracuje się w międzynarodowym środowisku i dużej grupie.

MM: I co dalej?

AŁ: W najbliższej przyszłości zamierzam kontynuować swoje badania dotyczące cząstek elementarnych, w szczególności planuję dostarczyć bardziej dokładnego opisu dla struktury jądra atomowego bazując na tzw. modelach dipolowych. Jest to bardzo istotne, gdyż struktura jądra jest wciąż słabo poznana. W dalszej przyszłości, chciałabym natomiast zająć się czymś nowym: „photon science“ czyli nauką związaną z fotonami oraz najnowocześniejszym laserem na świecie XFEL, który znajduje się w ośrodku DESY w Hamburgu. Dzięki temu laserowi będzie można obrazować np. szczegółową strukturę wirusów, wnikając w molekularne mechanizmy funkcjonowania komórek, będzie można rejestrować trójwymiarowe obrazy obiektów nanoświata, filmować przebieg reakcji chemicznych, czy zgłębiać procesy zachodzące we wnętrzu planet i gwiazd. Myślę, że to bardzo ciekawe. Zarazem będzie to dla mnie coś nowego, a ja lubię wyzwania.

MM: A jakie ma Pani pasje i marzenia poza fizyką?

AŁ: W wolnym czasie bardzo lubię czytać oraz piszę swojego bloga pt. „Particles of Inspiration“. Najchętniej czytam biografie, bo zawsze niezwykle mnie wciągają i inspirują. Ostatnio drugi raz czytałam biografię Nikoli Tesli, który był najbardziej błyskotliwym i genialnym człowiekiem współczesnego świata, a niestety tak mało o nim pamiętamy, mimo iż zrobił dla ludzkości o wiele więcej niż Albert Einstein. Bardzo lubię też literaturę rosyjską, zwłaszcza F. Dostojewskiego i jego powieści. Chętnie sięgam też po książki z pogranicza psychologii i socjologii, z tego rodzaju ostatnio czytałam „Efekt wioski“ Susan Pinker. To ważna książka, zwłaszcza w obecnej dobie komunikatorów internetowych jak np. facebook, twitter i tak naprawdę wirtualnych czasów, w których żyjemy.

Lubię też sport, szczególnie bieganie, od niedawna robię to już nie tylko rekreacyjnie, ale też startuję w biegach. Moim planem jest przebiec w tym roku Cracovia Półmaraton i to obecnie jest moje wyzwanie.

A jeśli chodzi o marzenia, to chciałabym nadal podróżować i odwiedzić jeszcze raz Japonię, bo to niezwykle piękny i wyjątkowy kraj. Dla mnie podróże mają jakąś taką magiczną moc uzdrawiania duszy i zawsze pomagają mi się zdystansować od problemów dnia codziennego.

 


 

Z Agnieszką Łuszczak rozmawiała Marlena Marek z CTT PK.

 


 

Poleć znajomym:
 
Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Science to Business
Fundusze strukturalne dla PK